Ostatnie wpisy
Zakładki:
Gdzie sie Viniak podziewa? |
środa, 27 lipca 2011
Instrukcja: Klikasz kozo Nowy wpis lub wszystkie wpisy (edycja wpisu) , jezeli korzystasz z edytora zaawansowany edytor HTML area to aby dodaćz YouTube.com po wpisaniu textu który ma sie znaleźć przed filmem, w drugiej linijce menu edytora klikasz znaczek "<"">"(edycja WYSIWIG w źródle strony), zamiast łądnie sformatowanego textu obajwi ci się on opatrzony znacznikami HTML, tam wklejasz kod z YouTube i cieszysz się, że się powiodło :) Co do braku wyświetlania - odpowiada za to wtyczka Flashplayer'a ew w skrajnych przypadkach SilverLight lub QuickTime :) Uwaga patrz kozo poniżej :)
poniedziałek, 11 lipca 2011
Postanowiłem że w końcu zrobię mały update do bloga bo wygląda jakby mnie PZU cichaczem wykończyło.. Walka trwa z dziadami. Od 2 tyg jesteśmy na etapie przygotowania epickiego pisma, tzn ja je skleciłem w 20 min ale kochanie stwierdziło że z lekka za ostre jest i ona je "wygładzi", tylko czasu ostatnio nie mamy żeby przysiąść i mieć to już za sobą. W tym tygodniu powinniśmy się uporać. W tak zwanym międzyczasie PZU dołożyło 215 zł extra bo niby coś skopali z wyceną naszego jeżdżącego "wraku". Chcą chyba żebym się szybko odczepił... A tak nie będzie o nie nie :) Po ostatniej sobocie mogę jasno stwierdzić że po sporej dawce % stworzyłem nowy język, można nazywać esperanto II (!) - swoistą mieszankę polsko-angielsko-niemieckiego starając się zaznajomić lepiej z dziewczyną kochaniowego kuzyna pochodzącą z Austrii. Jak to się skończyło to do końca nie wiem bo w pewnym momencie: a) P z M mnie zabrali gdzieś na "jednego" b) sam polazłem c) mix tych dwóch powyższych Kolejnym niusem na dzień po grillowaniu było to że uświadomiono mi że kochania siostra postanowiła wyjść za mąż za P. P jest spoko gościem, fajnie się z nim gada i miło spędza czas, przeciwieństwo wszystkich poprzedników młodej, nie jest zgejowiały jak reszta. W trakcie rozmowy na ten temat - przez teściów już znany od jakiegoś czasu- wyczułem że teść przyjął tego newsa z niezbyt wielką aprobatą, możliwe że chodzi mu o to że są właśnie w trakcie remontu mieszkania, kasa się nie przelewa z wanny na podłogę w łazience a tu szykuje się dosyć znaczny wydatek i w cholerę nerwów związanych z przygotowaniami bo młodzi wykminili że może by tak związek przypieczętować już w listopadzie br. No ale co można poradzić na to... Niech im będzie dobrze ze sobą :) Pojawiło się nawet pytanie od teściowej "kiedy wy?" - bo my już cztery lata żyjemy w grzechu, a młodzi postanowili zalegalizować się po ok pięciu- sześciu miesiącach. hehehe no my tez pewnie kiedyś się zalegalizujemy :)
piątek, 10 czerwca 2011
Fajterze się z PZU... Cudni są już się nawet nie wkurzam, śmiać mi się z nich chce.. Dostałem już 4 wyceny wartości auta, bo zły ze mnie człowiek i ciągle dosyłam im swoje uwagi, a to że nie ujęli pełnego wyposażenia, a to że wartości w kolejnych wycenach rażąco się różnią.. Tu już udało się podnieść wartość o ok 800 zł. Niestety nadal mam uwagi np. do tego że dostałem 3 różne wyceny opatrzone tym samym nr! No bo proszę państwa jak się robi wycenę to każda kolejna zmiana w wycenie powinna generować nową wycenę z nowymi wartościami, z nowym nr inwentarzowym bo jest to kolejny dokument a nie jakiś brudnopis.. W dwóch ostatnich (opatrzonych tym samym nr) wartości wyposażenia czy też wartość bazowa auta zmieniają się jak pogoda za oknem. No i pytam i ślę uwagi a oni raz odpowiadają a raz milczą uparcie aż ich znowu pytam o wysłane pytania... Przyznam że i PZU pyta! owszem.. Pytają mnie ciągle o notatkę policyjną z miejsca zdarzenia no i ja im odpowiadam że już im pisałem że wszystkich informacji udzieli Wydział Ruchu Drogowego w Warszawie. To oni pytają czy sprawca został ukarany mandatem karnym - w sensie czy go przyjął, to ja im piszę że nie wiem bo w trakcie procedury mandatowej byłem z drugim funkcjonariuszem przy moim aucie ponieważ dokonywał on opisu uszkodzeń. To oni że jednak poczekają na notatkę.. To ja że mogę dowiedzieć się czy sprawca mandat przyjął i czy takowa notatka istnieje. Zadzwoniłem do WRD , owszem notatka jest, czy wysłana Pani nie potrafi powiedzieć (informatyzacja Policji! - proszę jak ktoś władny to czyta niech pomoże Policji bo wstyd, żeby funkcjonariusz nie miał jak sprawdzić w systemie czy wysłano notatkę do TU), no i że sprawca został pouczony (prosiłem panów funkcjonariuszy - tu ich pozdrawiam gorąco - o najniższy wymiar kary bo co mi z tego że starszy pan dostanie 500 zł jeszcze?) Zatem PZU napisało że oni jednak poczekają na notatkę. Kolejna sprawa to to że PZU już wysłało mi pisemko gdzie piszą że jest to wg nich szkoda całkowita, bo istnieje ryzyko przekroczenia kosztami naprawy wartości auta. W kilku zdaniach obaliłem tę śmieszna tezę ponieważ przy zawyżonym kosztorysie od PZU (tak tak, wskazałem co zawyża kosztorys - co prawda o ok 200 zł ale zawsze coś. Nawet mi nie podziękowali że ich nie chce naciągać... :( ) i tak pozostaje margines kilku tysięcy złotych do wskazanego przez nich górnego pułapu jakim jest wartość auta przed szkodą. Dosłałem także kilka wyroków sądowych definiujących szkodę całkowita z OC sprawcy, które mówią o tym iż szkoda całkowita jest wtedy gdy wartość naprawy przekroczy wartość auta. Kolejnym rodzynkiem jest to że we wspomnianym piśmie TU pisze mi że ich zdaniem należy mi się do wypłaty kwota stanowiąca różnice pomiędzy wartością auta przed zdarzeniem a wartością pozostałości (wraku) i ta kwota stanowi poniżej 50% kosztów naprawy wyliczonych przez TU. ALE!!!! Ale dalej dodają że gdybym wpadł na tak szatański pomysł jakim jest naprawa auta w warsztacie, który wystawi rachunek PZU (czytaj tzw.naprawa bezgotówkowa, TU płaci bezpośrednio warsztatowi) to oni są w stanie pokryć koszty naprawy w 100%- a nawet powyżej bo do wartości auta- o ile przedstawię rachunki, wskaże wcześniej warsztat i będą mogli wizytację zrobić i sprawdzić czy wszystko jest robione tak jak w autoryzowanym serwisie... O zgrozo.. I ja się pytam... To jak wypłacić klientowi odszkodowanie to się nie da bo wg. PZU jest to nieopłacalne ale jak już zrobi to warsztat pod nadzorem PZU to się jednak opłaca. To o co tu chodzi? Bo może klient świnia będzie i taniej zrobi? A co ich to kurcze obchodzi? jest szkoda, jest kalkulacja ile się należy to wypłacać ile się należy a nie grać przepisami na nosie klienta, bo pewnie będzie wolał gotówkę a jak gotówkę to dostanie mniej.... I parę zł zostanie - czyli PZU się tym samy wzbogaca naszym kosztem. btw TU nie może kazać klientowi czy ten woli pieniądz czy warsztat.. to już określa kodeks cywilny który mówi że to klient wybiera sposób zadośćuczynienia. i basta! Pomijam już różne drobne kwiatki w naszej korespondencji, brak odpowiedzi na postawione pytania czy brak wyjaśnień spornych kwestii. Zbywają mnie milczeniem. A ja nie odpuszczam, ślę maile z wysokim priorytetem, z żądaniem potwierdzenia przeczytania i odbioru, kolekcjonuje wyceny i pisma. Bardzo ale to bardzo ciekawy jestem końca tej farsy :)
czwartek, 26 maja 2011
Warszawa spierdala przed Obamą... Dosłownie! Po 10 godzinach w pracy wbiłem sie w korki jakich dawno w tym miescie nie było, wszystkie mijane uliczki zaczopowane w każdą stronę.. ostatni dłuższy odcinek do domu pokonałem leśnym duktem, bo w przeciwnym wypadku jeszcze bym wracał... Drugą wiadomością dnia jest to że dodzwoniłem sie do likwidatora z PeZetjU. Martwiłem się brakiem wieści od niego bo miał mi wczoraj wycenę szkód w aucie mym przesłać... No i koles powiedział że wartość Benedyktowego pierdzielnięcia przekroczyła 70% wartości pojazdu! to juz 2 raz w tym roku przekraczam uszkodzeniami 70% wartosci pojazdu... A dlaczego 70%? bo jak wczesniej pisalem ten blotnik prawy tylny ciagnie sie przez cale auto, a ze auto jest cieniowane , a element do wymiany to po pierwsze koszt wymiany elementu po drugie trzeba malowac caly bok auta zeby lakier gral na calosci - bo cieniowane. no i koszty koszty koszty... Pan powiedzial ze opcje mam 3: a) kasa jaka mi dadzą b) warsztat wycenia, pzu akceptuje (albo i nie) i jest robota na tzw. rozliczenie bezgotówkowe (pzu placi bezposrednio warsztatowi) c) pzu szuka mi kupca na autko po cenie rynkowej przy tej szkodzie. Jak sam pan ten wspomnial, "rozmiawialiśmy tu z kolegami i szkoda tak dobre autko sprzedawac..." zatem ta opcja odpada, pozostaja zatem dwie powyzsze... chyba skusze sie na bramke nr 1 i zrobie toto jakos po taniosci , mam juz plan napraw w glowie, teraz czekam -nadal- na wycene i dowiem sie co powie znajomy blacharz... Jest jeszcze alternatywne wyjscie - tj nie musze zgodzic sie na odszkodowanie tylko dogadac si ez prawnikami co wojuja z ubezpieczalniami, myk polega na tym ze taka kancelaria sama szacuej wartosc szkody, wyplaca mi wyzsza z natury kwote niz wyceniona przez ubezpieczalnie, po czym na mocy cesji walczy i gryzie do krwi ubezpieczyciela zyjac jedynie za roznice tego co wywalczyla a zaplacila mi. Mam tu taki na zywo przypadek , zobacze co bedzie, na razi ekoledze zdecydowali sie zaplacic o 800 zł wiecej niz ubezpieczyciel i maja walczyc. Teraz czas na wiesc smutna - Tosia nie zyje.. kocica wskoczyla mamie mej pod auto jakies 100 m od domu... chwila ciszy..
wtorek, 24 maja 2011
No i ja tez mam swojego :) Mój przywalił mi w tył auta w niedzielę, nazywał się Benedykt B i nie ogarnął sytuacji. Na własną prośbę - tak tak - sam chciał to miał- wezwał policję, a prosiłem , przemawiałem do rozumu, mówię mu - Panie po co panu policja? dostanie pan min 300 PLN , 6 pkt, lampę pan ma zbitą to i dowód zabiorą.... Przybyli, mandat Benedyktowi wlepili,dyskusję zaczęli od 500, poprosiłem ładnie Panów Policjantów żeby mu jak najmniejszy dali bo co mi z tego że mu maksymalny mandat wlepią. Czy zmniejszyli mandat nie wiem, ale podejrzewam że te 300 Benek dostał. Ciekawostka jest że po kraksie pierwsza była laweta :) No ale tutaj tak jest, w tym mieście, 2 samochody rozbite a obok 3 lawety czekają , albo i cztery czasem :) No i dzięki lawecie Benkowi dowodu rejestracyjnego nie zabrali Panowie Policjanci. Benek był posiadaczem OC komunikacyjnego w PZU, kraksa powstała w niedzielę, wczoraj zgłosiłem szkode on-line ( boska informatyzacja!!!) i już po kilku godzinach telefon od miłej Pani z PezeTu, bla bla bla , likwidator umówiony na środę - tj. już jutro! Ciekawe czy kasę tez dostane tak szybko :) no i ciekawe ile tej kasy wyliczą spece.. Bo jest co robić przy autku niestety. Zderzak, klapa, listwa i blacha pod lampą, błotnik z nadkolem i z listwą.. a ten błotnik z nadkolem to wielki jest element bo kończy się dopiero przy podstawie przedniej szyby ciągggniiieee się przez cały bok autka (zobaczcie sobie zafirę A w necie). Przy tym rodzaju uszkodzenia często wymienia się ten element a tu jeszcze lakierowanie.. autko jest cieniowane tył jest o ton ciemniejszy od przodu i jest zachowane przejście tonalne co pewnie wkurwi lakiernika z lekka. No nic zobaczy się co i jak, ważne że autko jest na tyle sprawne że jeździ bez problemów :) W środę kochanie moje jedzie do Kołobrzegu i wraca w niedzielę. Dziad szuka uparcie nowego lokum bo jakiś jego best kumpel ma pracować w Wawie od czerwca no i chcą wynająć coś razem. No i od środy dziad ma być gdzieś na wyjeździe zatem zostaję sam na włościach. tzn sam z Krychą. Wpadnie ktoś z piwkiem? na koniec francusko-polskie zdanie sprzed 3 min: "nie do ciebie swiat nie kręci sie dookoło" hehehe :)
wtorek, 17 maja 2011
Słów brakuje.. Posrało ludzi chyba.. no żeby pisac blogi i blokowac do nich dostęp? Blogi tylko dla wybranych, swoiste towarzystwo wzajemnej adoracji się tworzy... Dziwne to jest bardzo :/ Ludzie ogarnijcie się! No..
piątek, 22 kwietnia 2011
Taaa taki zwrot zauważyłem dzisiaj rano wpisany w googla: jak napompować materac w wielki piątek? Taa... jajeczko było, zanim na jajeczko dojechałem wydarzyła się mala burda w pociągu - pan tata z córka vs kanar - wynik : prawdopodobnie złamaną ręką u córki. Wiem wiem.. Zawsze się coś dziwnego wydarzyć musi jak się nasza zgraja na piwko ustawia...ostatnio to był denat pod lokalem, w sumie to denatka... autobus ja trzasnął i nawet nie zauważył.. Z komputera sączy się Kaczmarski ,wódeczka polana, W już śpi na materacu który jest praktycznie bez powietrza.. i wtedy się zaczęło.. Wparowało kochanie z tekstem że "mamy wyłączyć muzykę bo jest WIELKI PIĄTEK i bla bla bla", no a muza i tak cicho leciała.. nawet bardzo cicho.... druga interwencja była w trakcie dopompowywania materaca za pomocą pompki zasilanej elektrycznie... Zrobiłem z siebie idiotę i zacząłem się z kochaniem kłócić, nawywrzeszczałem się że jestem ateista i mam w dupie wielki piątek ( dla mnie każdy piątek jest WIELKI :) ) i inne takie , ogólnie kato klimaty ... rano tj około 9 było mi cholernie głupio.. i tak sobie myślę że mam kolejny powód do nie-picia gorzały. Idę wykombinuje jakiegoś kwiatka..
piątek, 08 kwietnia 2011
No dobra - jeszcze raz postaram się opublikować to co zeżarł Blox... Zatem tak jak pisałem (a tego nie widać) 20 marca kupiliśmy nowe/stare autko - nowe bo kolejne a stare bo już 11 letnie. No ale akurat ten rocznik nam pasował ze względu na pewne innowacje techniczne które są w wielu autach dostępne od 2001 roku, a które w wyniku awarii są dosyć kosztowne. Zacznę jednak od tego że nie szukaliśmy od początku tego autka które kupiliśmy, założenie było takie, że szukamy czegoś w kombi, najlepiej "traktora" (auta z silnikiem Diesla), by móc w końcu wybrać się gdzieś dalej bez wożenia gratów na tylnej kanapie. Po wielu różnych opcjach padło na Fiata Stilo 1.9 JTD z 2004 roku Chodziło o parametry pojemnościowe, bagażowe, techniczne + wygląd ogólny. Poszukiwania zaczęliśmy od pewnego "komisu", dokładnie od handlarza autami którego mijamy po drodze do teściów. Pan handlarz w ofercie fiatów nie posiadał jak i nie miał zamiaru posiadać gdyż handlował wyłącznie niemieckimi markami i na osłodę pokazał nam coś co się zowie Opel Zafira. Przyznam że nie miałem pojęcia o istnieniu takiego auta zatem z ciekawości rozsiadłem się w środku, obejrzałem na zewnątrz, podziwiałem bagażnik i prawie się zdecydowałem gdyby nie ta cena.. No trochę Pan Handlarz przesadził myśląc że nie ogarniamy cen rynkowych, jednak w XXI w w dobie internetu i katalogów EuroTax i InfoExpert ogarnęliśmy te ceny i zaczęliśmy szukać Zafirca gdzie indziej - założenie : zarejestrowany w Polsce, w wersji Elegance ale w "pod wersji" jak najbogatszej. Niemiło zaskoczyła mnie Lubelszczyzna - region nie zamożny a ceny że hoho... W końcu Zafirca odnaleźliśmy w Ząbkach pod Warszawą 2 x lepiej wyposażonego niż ten z ziemi Lubelskiej, a w tej samej cenie. Co ma nasz Zafirec można zobaczyć --> tutaj.
Powstał plan wyjazdu w Karkonosze (polecam gorąco te góry!) w okolice Szklarskiej Poręby, w planie ujęto pomysł zabrania rowerów, aktualnie szukamy ( i zastanawiamy się nad typem dach/hak) bagażnika rowerowego. O pracy pisać nie będę bo i nie ma o czym - nudy :) Z ciekawostek domowych powiem wam że nasza kocica zasypia w coraz bardziej intrygujących pozach - a że śpi głównie na mnie lub pomiędzy nami ( tak tak, nie ma mowy o spaniu na drapaku, krześle , fotelu itp. nie śpi w "nogach" tylko w okolicy poduszek, na poduszce, częściowo pod kołdrą (!) lub pomiędzy nami, na mnie itd.) to te pozy coraz ciekawsze - możliwe że powstanie galeria co ciekawszych ułożeń Krysi. Ach no i muszę o tym napisać - Kot potrafi zaskoczyć! Ostatnim zaskoczeniem była wydalona przez Krysię gałązka świerkowa , wychodząca "pod włos" z kociego dupska :) Oczywiście Krysia musiała pokazać że "coś jej tam nie bardzo" ale dała sobie radę sama :) gałązka miała ok. 5-6 cm długości. Zastanawia nas jak ta gałązka przeszła przez całego kota bez narobienia szkód po drodze...
kurwa mać... wypociłem taki wielki wpis.. kliknąłem "Publikuj" i nic się nie pojawiło.... nienawidzę bloxa! grryyy!!!!!!!!!
wtorek, 22 lutego 2011
Powracam po kolejnej przerwie :) tym razem Viniak chciałby polecić coś takiego: https://www.mylookout.com/ Producent tejże aplikacji oferuje szereg usług bardzo przydatnych dla smart-fonów takich jak skaner antywirusowy, back-up kontaktów, ustawień,danych z telefonu, możliwość namierzenia telefonu ( dokładność od ok 6m do 300m chyba), zdlane włączenie syreny (dosyć głośna :) ) zdalna blokada telefonu i w końcu możliwość wykasowania danych - także zdalna :) Dzisiaj wykonałem dwa testy tej aplikacji na moim kochaniu - a dokładniej kochania mego telefonie - namierzanie i syrena :) Namiar pokazał telefon w promieniu 18 m ( dobry wynik) syrena wyła bardzo głośno :) Szkoda że udało się ją uruchomić dopiero w domu, bo miałem plan na pobudzenie kochania w pracy :) Dodatkowo po raz kolejny odkryłem że google uczy i bawi i że ma taką fajną możliwość jak udostępnianie swojej lokalizacji on-line ,heh jakie to fajowe :) od tej pory Viniak jest widoczny na bocznej szpalcie :) tzn gdzie się Viniak podziewa :) | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||